Obserwatorzy

piątek, 6 lutego 2015

AffiniMat Maybelline...

Cześć Dziewczyny...
Dzisiaj przychodzę do Was z moją recenzją podkładu który budzi u wielu kobiet skrajne emocje... Jedne go kochają a inne nienawidzą. Postanowiłam przetestować ten podkład i sprawdzić jak to naprawdę z nim jest. Jeżeli jesteście ciekawe mojej opinii o AFFINIMAT z Maybelline i tego jak z nim się obchodzić jeśli leży u was głęboko zakopany w półce po nieudanej próbie to czytajcie dalej;) ->
Zacznę od tego iż kupiłam ten podkład na promocji w Rossmanie w sumie to kupiłam dwa te same podkłady ponieważ zakochałam się w kolorze. Jest identyczny jak odcień mojej skóry. Oczywiście dalej moją miłością jest Revlon Colorstay ,jednak stwierdzając iż stan mojej cery bardzo się poprawił to nie muszę codziennie nakładać tak ciężkiej szpachelki :P. Sięgnęłam więc po niego z nadzieją że na co dzień będzie w sam raz. Kolor jaki wybrałam to 14 Creamy beige. Kończę już drugą tubkę więc mogę już sporo się na jego temat wypowiedzieć.
Pierwsze moje podejście do tego produkty nie skończyło się zbyt pozytywnie. Kolor oczywiście idealny, krycie też całkiem ok jednak całościowy efekt był fatalny. Pierwszy efekt to mokra skóra która powoli przechodzi w mat. Podkład nałożony pędzlem wyglądał strasznie sucho (pędzel był zwilżony), na całej buzi miałam placki suchych skórek i nawet peelingowanie tutaj nic nie pomagało. Moja skóra z natury jest tłusta łuszcząca się i mimo iż na co dzień jest to niewidoczne ponieważ skórę nawilżałam, peelingowałam i używałam odpowiedniego podkładu to jednak ten podkład akurat zrobił ze mnie mumię. 
Dobrze że należę do osób samokrytycznych i stwierdziłam że taki efekt to na pewno musi być mój błąd. Są różne metody aplikacji i akurat może pędzel nie nadaje się do tego podkładu? Tak jak Revlon idealnie wygląda nałożony pędzlem tak Affinimat się kompletnie do tej metody nie nadaje. Zaczęłam później wykonywać sobie zabiegi kwasami raz w tygodniu i moja skóra zaczęła się złuszczać i wtedy bojąc się jeszcze bardziej efektu postanowiłam jednak nałożyć podkład zwilżoną gąbką. Zdziwienie było spore bo podkład wyglądał dobrze. Nałożony wilgotną gąbką wygląda rewelacyjnie, naturalnie, nie podkreślił niczego czego bym nie chciała by podkreślał. Warto było dać mu szansę:).
Po długich tygodniach kuracji kwasowej kiedy skóra jest gładziutka ,makijaż z tym podkładem wygląda nieskazitelnie...
Co do opisu samego podkładu to zacznę od tego iż ma bardzo wodnistą konsystencję , jest też mało wydajny przez to. Ma chemiczny zapach bez żadnych sztucznych kompozycji co mnie zawsze uczula ,więc tutaj na plus. Mimo iż na początku jest wyczuwalny alkohol to absolutnie nie odczułam żadnych złych następstw. Podkład świetnie podpasował mojej cerze. Wiem że też sama pielęgnacja ma tutaj kluczowe znaczenie. Kiedy skóra jest odpowiednio pod niego przygotowana i jest odpowiednio zaaplikowany to wydaje się być na prawdę świetnym podkładem w dobrej cenie. Kolory są fajne bo można sobie dobrać taki z żółtymi tonami aby nie zrobić z siebie świnki. Mimo iż nie należy do podkładów które zastygają to przypudrowany Kryolanem trzyma się cały dzień. Nie odczuwam przesuszenia podczas noszenia go na buzi ani kiedy go zmywam. Skóra ma się dobrze. Dla sucharków pewnie się nie nada ale dla cer tłustych polecam:). Podkład jest w tubce co jest dość wygodne ,tylko należy uważać aby się nam nie wylał ponieważ jest jak woda. Producent zabezpiecza go sreberkiem wiec mamy pewność że podkład jest świeżutki i nikt tam w nim przed nami nie grzebał:).
Dajcie znać jak to u Was jest z tym podkładem bo ja jestem na plus:).


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...