Obserwatorzy

czwartek, 1 sierpnia 2013

Depilacja cz.I - Plastry z woskiem Isana + jak odpowiednio wykonać zabieg.

Hej Kobitki... 
Dzisiaj chciałabym Wam napisać kilka słów o depilacji woskiem ,którą możemy wykonać same w domu. Ja swojego czasu używałam plastrów z Veet teraz kupiłam zachwalane przez niektóre blogerki te z Isany...Miały być identyczne w zastosowaniu i tańsze(cena 12,99).
Najpierw napiszę swoją opinię o tych plastrach a następnie podpowiem jak prawidłowo taki zabieg wykonać aby był bezpieczny i skuteczny. Bo przecież naszym celem jest gładka skóra.

Producent na ulotce napisał ,że plastrów należy używać po ogrzaniu ich rękoma. Moim zdaniem jest to totalny mit jeżeli chodzi o wszystkie plastry tego typu. Czytałam wiele niezadowalających opinii dotyczących woskowania w domu niezależnie od tego z jaką firmą pracowały dziewczyny. Jednak narzekały za pewne te które zabieg wykonały niewłaściwie. Te które znały się na rzeczy zdecydowanie odpowiadały inaczej.
W opakowaniu znajdziemy 20 plastrów i 4 chusteczki nasączone delikatnymi olejkami które oczyszczą naszą skórę z wosku. 
Plastry ogrzewam suszarką do włosów i to przynosi znakomite rezultaty podczas zabiegu,ręce kompletnie tu się nie spisują. Włoski mają o wiele lepszą przyczepność bo wosk jest lepiej
rozgrzany. Co do samych plastrów uważam że są naprawdę świetne a najważniejsze w tym wszystkim jest to jak tą depilacje wykonujemy. Wtedy chyba każde będą dobre.

 Jak należy przygotować skórę do depilacji woskiem:
-Skóra musi być oczyszczona (najlepiej po gorącej kąpieli ,co otwiera nasze pory,włoski łatwiej wtedy wychodzą)i dokładnie osuszona
-bez żadnych kosmetyków (oliwek ,mleczek itp)
-odcinek który będzie depilowany należy posypać pudrem dla niemowląt w takim celu aby wosk złapał nam włoski a nie naskórek...a co za tym idzie? Mniejszy dyskomfort.

Kiedy mamy już przygotowaną skórę zabieramy się do depilacji:

-odcinamy sobie kawałek plastra(kiedy depilujemy mniejsze partie po prostu zabieg jest bardziej znośny niż całym plastrem na raz a i dokładniej te włoski się usuwają)
-ogrzewamy przez chwilę suszarką 10 sekund? 
-odklejamy plastry od siebie
Następna część to przejście już do samej depilacji
-plaster naklejamy na włos a wyrywamy pod włos
-czyli jeżeli to są łydki to naklejamy plaster od kierunku kolana do dołu w kierunku kostki
-dokładnie dopasowujemy plaster przygładzając go porządnie ręką do miejsca w którym go przyklejamy
-następnym ważnym krokiem jest to aby jedną ręką mocno przytrzymać i naciągnąć skórę w miejscu z którego będziemy go odrywać czyli pod plastrem
-plaster wyrywamy pod włos od dołu w kierunku kolana... robimy to szybkim, mocnym ,stanowczym ruchem i robimy to na płasko
możliwie najbliżej skóry
-pod żadnym pozorem nie rwiemy plastra do góry przed siebie ,grozi to naderwaniem naskórka. Były też przypadki wyrwania płata skóry!
-zdarza się tak ,że za pierwszym razem nie uda nam się z jednej powierzchni usunąć wszystkich włosków więc czynność można powtórzyć ale pod warunkiem kiedy czujecie ,że z waszą skórą wszystko jest w porządku i nie uszkodziłyście jej za pierwszym razem

Co należy zrobić po depilacji:
-oczywiście skórę oczyszczamy dołączonymi chusteczkami a kiedy nam się skończą to proponuje użyć w tym celu delikatnej oliwki dla dzieci z Hipp... Bo tych plastrów naprawdę wystarcza na wiele zabiegów a chusteczek mamy tylko 4


WAŻNE!
Niektóre kobiety skarżą się na czerwone kropki po depilacji przyczyna jest prosta.
Po zabiegu oprócz oczyszczenia delikatną oliwką do następnego dnia nie nakładamy na skórę nic więcej. Po depilacji nasze pory są pootwierane i wszystkie masła ,balsamy które nakładamy nam je blokują tworząc stany zapalne. Jedyne co możemy zrobić to letni prysznic aby jako tako te pory nam się zamknęły i to wszystko.
Ja nigdy nie miałam żadnych stanów zapalnych stosując się do tych zasad.

Tego postu miało nie być bo myślałam że kobiety które się depilują znają się na rzeczy. Jednak po obejrzeniu filmu pewnej dość znanej vlogerki doznałam szoku. Plastry przyklejała na włos i zamiast rwać pod włos rwała też na włos! Nie naciągała skóry do tego rwała plaster przed siebie. Po prostu aż mnie ciary przeszły jak to zobaczyłam i nie wierzyłam w to co widzę. Nie jestem uszczypliwa ale chodzi mi tylko o to ,że niby głupia depilacja a może naprawdę skończyć się krzywdą. Więc za nim się do takich zabiegów same zabierzemy to warto się o nich dowiedzieć z dobrych źródeł. Wtedy nie tylko będziecie zadowolone z efektów ale także bezpieczne.

Druga istotna Rzecz!
Niektóre z Was się skarżą na to że włoski chyba się wyrywają w połowie albo przy skórze ponieważ po kilki dniach znowu wyrastają. Dzieje się tak dlatego ,ponieważ nasze włosy mają różne fazy wzrostu i potrafią nawet kilka dni siedzieć pod skorą nim ją przebiją i wyjdą ponad. A więc te których nie byłyśmy w stanie złapać podczas depilacji były widocznie za krótkie albo dopiero się przebijały. Na to nie mamy niestety wpływu i czynność musimy powtarzać.

Czy depilacja boli?
Najgorszy jest pierwszy raz bo włoski są mocno osadzone a my nie mamy świadomości całego zabiegu. Musimy się z tym zapoznać i oswoić. Ja już za drugim razem czułam duża różnicę nie bolało tak mocno. Z kolejnymi razami to już praktycznie w ogóle nie czuje się bólu tylko lekki dyskomfort ale bólem tego bym już nie nazwała. Cebulki są coraz słabsze i mam miejsca gdzie już te włoski w ogóle mi nie rosną. Ale to są sporadyczne przypadki bo nie oczekujcie cudów że z czasem przestaną w ogóle rosnąć. To jest niemożliwe! 
Ja jestem po prostu uzależniona od depilacji:P Kiedyś się dziwiłam jak dziewczyny mogą być same dla siebie takimi sadystkami a teraz po prostu nie wyobrażam sobie że musiałabym się golić co dwa dni! To duża wygoda.

Teraz zamierzam kupić sobie depilator. Tak fajnie osłabiłam sobie włoski woskowaniem że nie będę musiała skakać z bólu przy depilatorze:) Ale za nim go kupie zrobię sobie jeszcze pastę cukrową która ponoć jest świetna:)

No to się dzisiaj naprodukowałam jak nigdy hehe ale
mam nadzieję że niektórym z WAS ten post się przydał:)
Jednak na pierwszy raz polecam kosmetyczkę...już podczas patrzenia będziecie wiedziały jak zrobić to dobrze samemu:)


środa, 31 lipca 2013

Ostatni test z EVELINE- Wodoodporny olejek do opalania

Cześć...
Dzisiaj przychodzę już z ostatnim testem kosmetyku z paczuszki od EVELINE. Będzie to olejek do opalania. 

Zacznę od tego że opornie szło mi testowanie go ponieważ nad morze dopiero będziemy wyjeżdżać w sierpniu a recenzja miała się ukazać do końca lipca i nie udało mi się go w pełni przetestować tak jakbym tego chciała. W dodatku albo nie było pogody albo czasu na plażowanie się. Nie mniej jednak udało mi się go kilka razy użyć... na solarium i kilka razy nad jeziorem. Forma olejku odpowiada mi tylko w warunkach plażowych. Na co dzień używam po prostu kremów z filtrem które nie tłuszczą ubrań.
 Moja opinia o olejku:
Czytałam już jego recenzje na kilku blogach i zauważyłam że jest kilka wersji z różnymi filtrami... Ja się bardzo cieszę że dostałam ten z filtrem SPF 20 bo ochrona jest już większa. Olejek dostaniemy w fajnej wygodnej buteleczce ze spryskiwaczem co ułatwia aplikacje. Nie jest on strasznie tłusty tylko ma taką fajną lekką formę. Fajnie się rozprowadza i faktycznie długo utrzymuje się na skórze. Od razu można zauważyć że na dużym słońcu skóra się tak nie spieka ,nie jest czerwona tylko od razu delikatnie brązowieje. 
Olejek zawiera B-karoten oraz witaminy A,E,F za co również dostaje plusa.
Jest jednak jeden minus. Jego zapach! Tak naprawdę w kosmetykach które używam, zapach odgrywa ogromną rolę. Nie lubię przez większość dnia mieć na sobie kosmetyku który wywołuje u mnie mdłości. Niestety ten olejek przypomina mi choinkowy samochodowy zapach którego strasznie nie lubię. I chyba tylko z tym mam problem jeżeli chodzi o ten produkt.

PODSUMOWANIE:
Ogólnie jestem zadowolona z całej paczuszki. Ta firma naprawdę ma fajne kosmetyki i warto je wypróbować... Szczególnie podkład skradł moje serce:)
A Wy macie już swojego ulubieńca z tej firmy?:)

poniedziałek, 29 lipca 2013

REVLON colorstay - cera tłusta i mieszana

Cześć Dziewczyny!
Dzisiaj napiszę Wam troszkę o rozsławionym podkładzie od REVLON...i jak się sprawdza u mnie.
Zacznę od tego ,że już wcześniej miałam do czynienia z tym podkładem tylko w wersji dla cery suchej. Niestety przez nieuwagę źle wybrałam podkład. Tamten zupełnie się u mnie nie sprawdził więc ogólnie się zraziłam i nawet nie miałam zamiaru kupować tego do cery tłustej. Jednak po przeczytaniu tylu wspaniałych opinii na jego temat w końcu się zdecydowałam. Powiem szczerze ,że te dwa rodzaje (do cery suchej i do cery tłustej) to są tak jakby dwa różne podkłady. A nawet jeżeli chodzi o kolory to mimo tych samych numerków kolorystycznie też odbiegają od siebie. Jednak ja dzisiaj nie o porównaniu będę pisać a o samym podkładzie... Więc przejdźmy do konkretów...
Jestem naprawdę zaskoczona właściwościami tego podkładu. Bardzo dobrze się u mnie sprawdza. Krycie jest fantastyczne. Po minucie zasycha na delikatną skorupkę i jest po prostu nie do ruszenia. Zaskoczyło mnie najbardziej to że nawet w mega upał zostaje na buzi. Niby w upały nie powinno używać się ciężkich podkładów a ten właśnie do takich należy. Potrafią spływać i się ważyć. U mnie niestety nawet sam krem bez nałożenia podkładu spływa i wyglądam niekorzystnie i zaczynam się świecić kiedy jest gorąco. Z tym podkładem naprawdę możemy czuć się bezpiecznie. Przez cały dzień utrzymuje się tak jakbyśmy nałożyły go przed chwilą. Nie ściera się , nie waży, świetnie matowi, można stopniować krycie,dobrze się rozprowadza,zawiera filtry. Najbardziej czego się bałam to tego że mnie zapcha ale nic z tych rzeczy. Podkład mnie ani nie uczulił ani nie zapchał... Nie używam go na co dzień bo nie mam takiej konieczności. Natomiast na większe wyjścia jest najlepszy. Mam pewność że będę wyglądała po prostu dobrze i świeżo przez wiele wiele godzin. Można go mieszać z innymi podkładami w celu przedłużenia ich trwałości...wystarczy odrobinka.Pamiętać tylko należy aby ze sobą mieszać podkłady które opierają się na tej samej bazie(np.wody itp.) aby uniknąć efektu zważenia:).
Jedynym jego minusem może być to iż podkład nie zawiera pompki. Musimy go wylewać na dłoń. Na początku można wylać go za wiele z czego sporo się marnuje. Natomiast szybko idzie się z tym wprawić.Można też użyć pompki od serum do włosów z AVONU...idealnie pasuje:). Ogólnie podkład ze względu na konsystencję jest mało wydajny a gąbki i pędzle go po prostu pożerają. Mimo wszystko ja go uwielbiam i poprzez to że używam go tylko na większe wyjścia starczy mi na bardzo długo:). Zapach ma troszkę chemiczny,ale cieszę się że nie jest sztucznie perfumowany bo moja cera by tego nie zniosła.
Mój obecny odcień to 180 SAND BEIGE.
A Wy jakie macie doświadczenia z tym podkładem?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...