Obserwatorzy

wtorek, 25 czerwca 2013

Testowanie z Eveline cz.2 Nawilżający płyn micelarny

Cześć Kochane!
Dzisiaj obiecana recenzja płynu micelarnego z Eveline:).

Co zapewnia producent?:


 Moja opinia:
Na początku napiszę iż nie lubię oczyszczania twarzy płynami i wacikami. Nie lubię podrażniać poprzez pocieranie swojej skóry. Buzie najlepiej myje mi się żelami łączonymi z wodą ,które tworzą pianę i w tedy mam pewność że cera jest naprawdę oczyszczona. Jednak płyny też się przydają szczególnie jeśli chodzi o demakijaż oczu czy na wyjazd. Opis producenta naprawdę jest obiecujący i zachęca do kupna. Co ja o nim myślę? Płyn na pewno jest najbardziej delikatnym z tych wszystkich które posiadam. Nie podrażnia mojej skóry i w ogóle nie podrażnia moich oczu. Ma przyjemny zapach. Czyści w miarę dobrze ,jednak nie radzi sobie zbytnio z kreskami na oku. Przetestowałam go także do zmycia podkładu...Kiedy waciki były już czyste i mogłoby się wydawać że makijaż jest już zmyty do sprawdzenia użyłam dodatkowo drugiego płynu. Co się okazało? Wacik był lekko brązowy. Płyn nie poradził sobie z podkładem w 100%. A więc... Fajnie zmywa cienie z oczu ,tusz i resztki makijażu np. po wcześniejszym umyciu buzi żelem jednak sam z dokładnym oczyszczeniem sobie nie radzi.  
-nawilża
-łagodzi
-nie podrażnia
-twarz się po nim nie lepi
Zaskoczeniem jednak była dla mnie jego aplikacja. Nie wylewamy go na wacik jak inne płyny. Buteleczka jest zaopatrzona w fajny aplikator na którym ląduje wacik. Naciskamy aplikator z wacikiem po czym jest zwilżony i gotowy do pracy:).


Jest to bardzo wygodny sposób i plus za pomysł:).
Ogólnie produkt jest fajny do wykończenia naszego oczyszczania jednak sam niestety dokładnie nie jest w stanie oczyścić mojej twarzy do tego ''bez konieczności pocierania wacikiem'' co zapewnia producent. Ja jak napisałam , myje zawsze twarz najpierw żelem a ostateczne poprawki robię micelami więc dla mnie jest jak najbardziej ok. :)

A wy w jaki sposób oczyszczacie twarz micelami?

niedziela, 23 czerwca 2013

Testowanie z Eveline Cz.1 - Podkład kryjąco matujący

Cześć Dziewczyny! 
Wiem ,że wiecej z Was było za tym abym to płyn micelarny przetestowała jako pierwszy ,ale to z podkładem jednak było mi bardziej po drodze. O płynie napiszę już jutro:).

EVELINE COSMETICS ART SCENIC DOUBLE COVER PODKŁAD KRYJĄCO-MATUJĄCY

Profesjonalny podkład bogaty w mineralne pigmenty maskuje niedoskonałości skóry, takie jak trądzik, blizny, rozszerzone naczynka i przebarwienia. Starannie wyselekcjonowane składniki aktywne zapewniają wielokierunkowe działanie: doskonale kryją, długotrwale matują, dogłębnie nawilżają oraz perfekcyjnie wygładzają cerę.

- Technologia Ever Mat™ skutecznie zapobiega błyszczeniu się skóry.
- Exclusive Bio Complex™ upiększa i pielęgnuje cerę.
- Kwas hialuronowy wyrównuje drobne zmarszczki, zapewnia optymalny poziom nawilżenia.
- Kolagen i elastyna wygładzają skórę.
- Koktajl witamin A, E, F odżywia oraz regeneruje.
Przeciwutleniacze oraz filtr SPF 10 chronią przed promieniowaniem UV.
Do cery normalnej,tłustej i mieszanej.

Moja opinia: 
Jeżeli chodzi o podkłady to trudny ze mnie typ. Bardzo ciężko jest mnie zadowolić pod względem krycia. Znalazłam swój numer jeden i jeszcze żaden inny nie zdołał mnie przekonać...do teraz;).
No właśnie czemu do teraz? Przyznam szczerze ,że na początku nie wierzyłam w ten podkład ponieważ moja cera ma jeszcze troszkę  blizn które się goją po moim zimowym trądziku i naprawdę podkład musi sobie z tym poradzić i tego oczekuję. Ale oczywiście bardzo byłam ciekawa tego z Eveline jak sobie poradzi. Na początku było mi dziwnie podczas aplikacji bo mój ulubieniec jest rzadki i kompletnie beztłuszczowy a ten z Eveline bardziej kremowy i gęsty. Wiec od razu stwierdziłam ,że na pewno nie zakryje tego co zakryć by się przydało. Oczywiście kontynuowałam aplikacje po czym stwierdziłam ,że moja twarz wygląda świetnie. Podkład poradził sobie z moimi przebarwieniami i byłam jak najbardziej pozytywnie zaskoczona. Oczywiście moja cera jest już w coraz  lepszym stanie dla tego nie wymaga aż tak ciężkiego podkładu i nie wiem jakby się zachował przy ostrym trądziku. Jednak ja jestem w szoku bo nic prócz True matcha nie dawało mi tak fajnych efektów.
Jeżeli chodzi o sam podkład to ma on konsystencję kremową, gęstą ale jednocześnie nie obciąża cery ani nie zapycha porów. Nie jest to jednak płaski mat.Wykończenie jest bardziej rozświetlone z pól matem i ja to właśnie lubię. Po przypudrowaniu utrzymuje się cały dzień na buzi. Miałam go nawet okazję przetestować pod względem wysiłku fizycznego. Przez dwie godziny intensywnie grałam w tenisa ziemnego na słońcu a upał był niesamowity... Stały na mnie ''siódme'' poty a podkład mimo to nie spłynął więc za to wielki plus. Nie uczulił mnie więc za to też pozytyw. Nie świecę się w ciągu dnia. Naprawdę mogę powiedzieć z ręką na sercu ,że to bardzo fajny podkład i mogę go polecić osobom ,które naprawdę potrzebują mocniejszego krycia. Bo on na pewno poradzi sobie z Waszymi niedoskonałościami przy czym nie stworzy maski a cera będzie wyglądać świeżo. Kolor podkładu mogłam wybrać sama i trafiłam w idealny odcień, który stapia się z moją cerą;)

A oto zdjęcia jak to się mówi bez tuningu z tym oto podkładem...dodam ,że to jest goły podkład bez użycia korektora. Ja jestem zachwycona:)

A wy już go macie?:)

piątek, 21 czerwca 2013

Dzisiaj troszkę o moich ulubionych lakierach

Cześć Dziewczyny! 
Kiedyś dostałam maila z prośbą o napisanie notki o paznokciach. Ozdabianiu, pielęgnacji itp... Powiem na starcie ,że do tej pory przy moim synku nie mogłam zaszaleć,było bezpieczniej kiedy po prostu miałam krótkie i nawet ich nie malowałam. Synek jednak już jest starszy i postawiłam na lekkie zapuszczanie. Odwiedziłam też drogerię i zaopatrzyłam się w moje ulubione kolorki.

Stare lakiery poszły na bok a moją nową miłością są zdecydowanie te od Wibo. Jeżeli chodzi o te lakiery to zadziwiła mnie ich pigmentacja...Dwie warstwy są naprawdę wystarczające. Na początek zrobiłam mały test na trwałość i lakier wytrzymał na paznokciach 4 dni bez jakiegokolwiek uszczerbku. Po tym czasie lakier zaczął trochę odpryskiwać. Kupiłam również TOP COAT z Vipery i również go przetestowałam. Lakier był po prostu nienaruszony przez 6 dni... Zmyłam go jednak bo kolor mi się znudził i musiałam po sześciu dniach te pazurki odświeżyć bo na ogół robie to teraz co cztery dni...bo lubię:).

A tak się prezentuje jeden kolorek z wyżej wymienionych.
Nie mam do nich żadnych zastrzeżeń... 
-kolorki są piękne 
-mocno kryjące
-długo utrzymują się na płytce

U mnie małą wadą jedynie jest to ,że lakiery bardzo długo schną. Zawsze muszę odczekać 30 minut żeby zacząć funkcjonować. Ale ja tak mam z każdym lakierem niestety. Więc robienie paznokci to dla mnie długi rytuał. Ale i tak je uwielbiam:).

A Wy macie te lakiery...jak u Was jest z tym schnięciem?
I obiecuję ,że teraz będzie więcej notek poświęconych pazurkom.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...