Obserwatorzy

wtorek, 2 lipca 2013

Witaminy B dla naszej cery - Pożegananie z łojotkiem

Cześć Dziewczyny!
Dzisiaj przychodzę z takim niecodziennym postem. Wiem ,że wiele z Was boryka się z problemami dotyczącymi cery więc postanowiłam napisać jak świetne działanie na mnie ma kompozycja witamin B.

Witamina B6 – witamina, która reguluję pracę gruczołów łojowych. Zmniejsza łojotok oraz leczy trądzik młodzieńczy. Najczęstszymi efektami niedoboru witaminy B6 jest właśnie trądzik.

witamina B1 – odpowiedzialna za wygląd i kondycję skóry. Jej niedobór bardzo konkretnie wpływa na wygląd skóry. 

witamina B2 – działa na tkankę skórną. Jej podstawowe zadanie to poprawa oddychania komórkowego. Niedobór objawia się zmianami łojotokowymi, zaczerwieniami na skórze, zmarszczkami.

Witamina PP jest bardzo ważna dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Bierze udział w wielu istotnych procesach, które zachodzą w naszym ciele. Jej nadmiar jest tak samo niebezpieczny, jak jej niedobór...   
W skład witaminy PP (niacyna, witamina B3, kwas nikotynowy, amid kwasu nikotynowego, czynnik przeciwpelagryczny) wchodzą kwas nikotynowy oraz jego amid. Niacyna jest witaminą rozpuszczalną w wodzie. Ze wszystkich witamin jest najbardziej trwała na działanie temperatury, światła oraz powietrza, jednak by zachować wartość odżywczą potraw, należy je gotować w małej ilości wody lub na parze.
Rola w organizmie:
Niacyna wchodzi w skład koenzymów NAD i NADP, które biorą udział w przemianie węglowodanów, białek, tłuszczów, w syntezie erytrocytów, hormonów m.in. insuliny utrzymując prawidłowy poziom glukozy we krwi. Utrzymuje skórę w dobrej kondycji, zapewnia prawidłowe funkcjonowanie nerwów i przewodu pokarmowego. Zmniejsza stężenie złego cholesterolu (LDL), triglicerydów, zwiększa stężenie dobrego cholesterolu (HDL), rozszerza naczynia krwionośne. Podawana razem z lekami przeciwpadaczkowymi oraz obniżającymi poziom cholesterolu we krwi zwiększa ich skuteczność. Bierze udział w detoksykacji organizmu, obniża działanie toksyczne niektórych leków, np. przeciwnowotworowych. Witamina PP stosowana jest w leczeniu pelagry, choroby Meniera, hipercholesterolemii, przy migrenach, odmrożeniach, w zaburzeniach krążenia obwodowego, zawrotach głowy i dzwonieniu w uszach.  
 Obserwacje w ciągu dwóch miesięcy:
Moja cera jak już wiecie ma skłonności do przetłuszczania się. Matowienie czy częste oczyszczanie żelami matującymi jeszcze bardziej nasilało wydzielanie się sebum. A więc moją przetłuszczającą się cerę zaczęłam pielęgnować w zupełnie inny sposób. Odstawiłam wszelakie maty a postawiłam na nawilżenie. Pamiętajcie ,że jeśli Wasza cera nawet jest tłusta to i tak warto ją nawilżać...mimo mylnego złudzenia tak naprawdę może być przesuszona i daje Wam sygnał w formie nadmiernego wydzielania sebum. Sięgnęłam również po kompleks witamin B. A więc codziennie rano po śniadaniu łykam jedną tableteczkę. Moja wieczorna toaleta to umycie twarzy żelem normalizującym i nałożenie kremu półtłustego z witaminami A i E. Rano myję twarz znowu żelem i używam lekkiego kremu SYLVECO. Na największym nawilżaniu skupiłam się w nocy. Początki były dziwne bo przerażała mnie ta tłusta buzia. Zrezygnowałam z miceli(zabieram tylko na wjazdy w celu demakijażu oczu) i postawiłam na minimum. A wiec witamina B ,łagodne oczyszczanie i nawilżanie. Rezultaty są takie ,iż moja cera najzwyczajniej w świecie przestała się świecić. W ciągu dnia jest świeża jak od razu po umyciu,wygląda zdrowo. Po zażywaniu witamin zauważyłam że znacznie zmniejszyły mi się stany zapalne. Też jest ten okres raz w miesiącu kiedy diody nie maja litości. Niektóre kobiety mają ten gorszy czas przed miesiączką zaś inne przed owulacją. Ja właśnie jestem z tej drugiej grupy. Przed owulacją pojawiają się ropne wykwity które się goją do następnego razu i znowu wychodzą(błędne koło!);/. Przy tych witaminkach wyskoczyła mi jedna krosteczka co jest dla mnie miłym zaskoczeniem, przy czym szybko się zagoiła. Ważne jest aby nie przekroczyć dziennej dawki bo nadmiar może mieć jeszcze gorsze konsekwencje. Opisałam cały proces włącznie z pielęgnacją bo wiem że właśnie witaminy jak i łagodniejsza pielęgnacja i intensywne nawilżanie w nocy miało wspólnie wpływ na kondycję mojej cery. Krem tłusty oszukał moją cerę i przestała produkować łój.Witamina B2 też miała w tym swój udział:). Zobaczymy jak to będzie dalej:). Najważniejsze ,że wszystko fajnie się unormowało i nie muszę chodzić z bibułkami matującymi:).
Ps.Nie zapominajcie też o zdrowej diecie:)

A wy jak sobie radzicie z nadmierną produkcją sebum?
 

poniedziałek, 1 lipca 2013

Mój sosób na pranie pędzli

Cześć Dziewczyny!
Dzisiaj pokażę Wam jak oczyszczam swoje pędzelki.
Zacznę od tego ,że próbowałam wielu produktów:szamapony, płyny, mydła antybakteryjne w kostce po których pędzle były jak szczota więc ich nie polecam. Fajnym produktem jednak okazało się mydło antybakteryjne w płynie z wygodną pompeczką. 

A więc przechodzimy do instruktarzu:


  1. Na początku moczę pędzelek w ciepłej wodzie.
  2. Następnie wyciskam jedną pompeczkę mydła na otwartą dłoń.
  3. Trzecim krokiem jest oczyszczenie pędzelka z zanieczyszczeń... Dociskamy go do dłoni z mydłem i wcieramy go okrężnymi ruchami.
  4. Dokładnie płuczemy pędzelek.
  5. Gotowe.

Kiedy używamy produktów antybakteryjnych mamy pewność ,że nasze pędzle są naprawdę dobrze oczyszczone. Na innych blogach czytałam ,że dziewczyny też je piorą w odżywkach do włosów. Moim zdaniem to tylko nadaje pędzelkom miękkość a tak naprawdę nie ma tu mowy o żadnym oczyszczeniu.

Fajne są też płyny do szybkiego oczyszczenia którymi możemy czyścić pędzelki podczas pracy. Kiedy mamy kilka klientek pod rząd i np. chcemy użyć tych samych pędzli taki płyn świetnie się sprawdzi. Poprostu nawilżamy szmatkę  tym płynem bądź płatek kosmetyczny i takimi samymi ruchami jak przy praniu pozbywamy się zanieczyszczeń. Fajne jest to że ten płyn wysycha w kilka sekund i pędzelek jest już gotowy do pracy:). Jednak mimo to pamiętajcie o systematycznym praniu:).

Jak najlepiej suszyć?

Pamiętajcie aby pędzelek zachował swój naturalny kształt i nie odcisnął nam się od podłoża... Kiedy je wypierzecie kładźcie je zawsze na krawędzi czy komody czy też grzejnika. Gdzie Wam po prostu wygodniej. Ważne żeby główka pędzelka wystawała po za krawędź i nie dotykała żadnego blatu jak to jest pokazane wyżej na zdjęciu. Wtedy zachowa swój kształt i będzie nam się takim nieodkształconym pędzelkiem na pewno łatwiej pracowało.

A Wy macie jakieś fajne sposoby na oczyszczanie pędzli?

środa, 26 czerwca 2013

Testowanie z EVELINE Cz.3 Krem do depilacji 8w1.

Cześć Kochane!
Dzisiaj kolejny test produktu od Eveline. Teraz napiszę o kremie do depilacji, który bardzo miło mnie zaskoczył pod względem delikatności.
Na początek kilka słów od producenta:
Moja opinia:
W okresie dojrzewania miałam szał na kremy do depilacji ,plastry czy pianki. Szczególnie kremów i pianek nie wspominam miło i od tamtej pory sceptycznie podchodziłam do tego typu produktów. 
Mam wrażliwą skórę i skłonną do alergii. Sięgałam po produkty od Joanny po Veet i mimo tego iż robiły to co miały robić bo usuwały włoski to strasznie podrażniały moją skórę niezależnie od tego jaka to była marka. Po wszystkich piekły mnie nogi i miałam widoczne podrażnienia. Kiedy zobaczyłam ten produkt w paczuszce pierwsza moja myśl była taka ''nie przetestuje go ,bo nie mam zamiaru znowu okaleczać sobie nóg''. Odstawiłam go na półkę w widocznym miejscu i kusiłam oczy:P. Z każdym pobytem w łazience brałam opakowanie i czytałam i czytałam;)
Produkt miał być delikatny, nie podrażniać ,miał koić. Oczywiście ja typowa sroka nie byłabym sobą gdybym go nie użyła. 
 Postanowiłam go użyć mimo moich złych doświadczeń  z przeszłości. Pomyślałam ''ile w końcu to lat temu było, teraz na pewno te produkty są bardziej dopracowane''.
Ku mojemu zdziwieniu ,kiedy po nałożeniu czekałam na efekt pieczenia w ogóle go nie czułam. Krem potraktował mnie naprawdę bardzo delikatnie. Czułam się jakbym nałożyła zwykły balsam. Krem ściągnęłam za pomocą dołączonej szpatułki dopiero po przeszło 10 minutach i skóra po tym czasie również nie była piekąca i w żaden sposób podrażniona. Wiec jeżeli chodzi o temat delikatności dla skóry to zdał egzamin na 6+.
Przejdźmy teraz jednak do samych włosków. Oczywiście produkt idealnie usuwa włoski jednak nie widzę żadnej różnicy w porównaniu z maszynka. Mam wrażenie ,że po kremach depilacyjnych muszę zabieg nawet częściej powtarzać niż po użyciu maszynki. Kremy nie osłabiają włosków,nie rosną one wolniej i już na drugi dzień czuje ich odrost,czego nie mam po maszynce bo mam naprawdę delikatne włoski;/. W dodatku na cały proces musimy poświęcić sporo czasu.
Ja mimo wszystko stawiam jednak na tradycyjne maszynki lub plastry z woskiem, które faktycznie na długo pozwalają cieszyć się gładką skórą. Kremy to nie moja bajka. Z resztą dla mnie depilacja to jest zabieg który pozwala nam się pozbyć owłosienia wraz z cebulkami... Niestety w przypadku kremów czy pianek efekt uzyskujemy taki sam jak za pomocą maszynki tylko bez użycia ostrzy:). Ale że ten krem naprawdę jest bardzo delikatny to za to duży plus...no i wystarczy go na kilka użyć:). Jest dość wydajny. Zapachem przypomina mi konwalię a po czasie płyn do trwałej ,jak wszystkie tego typu produkty:P. Z naczynkami problemów nie mam więc się nie mogę wypowiedzieć czy krem jakoś na nie wpływa pozytywnie.

A Wy co najbardziej lubicie?:)

Obiło mi się o uszy ,że ma zostać zlikwidowana opcja obserwujących na blogerze? Wiecie coś więcej w tym temacie? I możecie doradzić coś podobnego?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...